Małe dziecko (281 Wątki)

Brak zainteresowania bajkami

Data utworzenia : 2019-08-25 23:02 | Ostatni komentarz 2019-09-18 14:01

Konto usunięte

235 Odsłony
39 Komentarze

Dziewczyny,

 

wiecie, że nie jestem zwolenniczką tego aby maluszki oglądały telewizję/bajki. Moja córka sporadycznie coś widziała, słyszała w TV. Jednak dzisiaj mieliśmy sytuację, w której musiałam zająć czymś córkę. Zwykle grzeczna dziewczynka dzisiaj chciała biegać za rękę w prawo i w lewo. Pominę już fakt, że chodzenie i trzymanie za ręce, a zwłaszcza za jedną nie jest korzystne dla dziecka. Włączyłam Peppę, a córka przesunęła telefon i zaczęła się bawić klipsem na stoliku po czym zaczęła wychodzić z fotelika i jasno dała nam do zrozumienia, że idzie :) Bajka jej w ogóle nie zainteresowała. Czy powinnam się czegoś obawiać? Wydaje mi się, że wszystkie dzieci uwielbiają bajki. Wybrałam Peppę bo ją znamy: często czytamy książeczki z Peppą w roli głównej, Peppa jest też na tablicy manipulacyjnej więc dość często przewija się w codziennych zabawach. Jak jest u Was?

2019-09-18 14:01

Pchela być może ale potem będą wnuki ;))) I dalej gwar he he tylko ze my jesteśmy wyrozumiale I gdy zobaczymy taka umeczona matkę to będziemy jej wspolczuc.....

2019-09-18 08:11

Ewcia - to prawda. tacy ludzie powinni najbardziej zrozumieć i spróbować pomóc. W końcu sami przez to przechodzili :) A z drugiej strony... jak już odchowam moje dzieciaki i będę miała ciszę i spokój, to pewnie będę chciała mieć ją cały czas :D I każdy krzyk będzie mnie irytował :) 

2019-09-17 14:24

Och dziewczyny...ja mam 5 łatkę i już z nią jest ok- jeździmy razem na zakupy i wogole I daje radę....Ale mam jeszcze 2latke - o mój ty świecie:))) nie dosyć że w miejscu nie usiedzi 5 minut to piszczy, krzyczy i nawet gada tak głośno że rada nie rada wszyscy ja słyszą....ostatnio byłam zmuszona z nia robić zakupy i przy lodówce krzyczla tak głośno że chce jogurcie, że mam jej kupić je...Ale krzyczała z radości że są i mamy wziąć, to nie była nerwa....obok przechodziła starsza kobietka , spojrzała na nas jak na ufo...rozumiem gdyby była niesforna,  ale ona po prostu się cieszyła....czasem ludzie też powinni troszkę odpuścić....ja naprawdę aż za mocno pilnuje swoje dzieci w miejscach publicznych i naprawdę nie można mi nic zarzucić...Ale prawda jest też powiedzenie nie pamiętał wół gdy cieleciem był...najwięcej krzyczą ci ludzie którzy odchowali już dzieci i mają spokój, tylko raczej powinni współczuć że ktoś przechodzi to co one kilkanaście lat temu A nie jeszcze ublizac....takie coś też mi się nie podoba....

2019-09-06 09:23

Justa - dlatego nikt nie mówi tu o sklepach czy parkach :) Ale o restauracjach czy hotelach/pensjonatach. O miejscach, gdzie ludzie idą coś świętować czy odpocząć. Tym bardziej, że są miejsca przystosowane do dzieci pod względem oświetlenia, zabawek, wysokości krzeseł, odpowiednich naczyń etc. Wiadomo, że sklepów nikt nie będzie dostosowywał do dzieci i tam już nie mamy wyjścia :) 

2019-09-04 09:05

No tylko z młodszym dzieckiem pod tym względem jest troszkę łatwiej w sensie można ujazmuc :D jak mój synek miał 1.5-2lata to w takich sytuacjach pakowałan do wózka albo trzymałem na rękach. Jasne że Wrzeszczal a nawet wyrywal się ale o ile restauracji można unikać zakupy musiałam zrobić. Mój był taki gagstek że kilkakrotnie wyrwał nam szelki z wózka tak się siłowal. 

No ale teraz mam 4.5latka i zwyczajnie nie dam rady nieść go na rękach zwłaszcza jeśli się wyrywa. I przyznam że jest to ogromny problem bo na zwracana uwagę i tłumaczenia nie reaguje 

2019-09-04 08:14

Justa - tak, chodzi mi o miejsca, gdzie są kąciki i zabawki. Jeżeli to się nie sprawdza i po 5 minutach dziecko rozrabia, to w "dorosłej" restauracji już w ogóle by rozrabiało. W takiej sytuacji niestety nie wychodziłabym z dzieckiem dopóki nie "dorośnie" i nie zrozumie. O jakie restauracje mi chodzi? 

 

Szukając takich miejsc można skorzystać z portalu Mapa Mamy: https://www.mapamamy.pl/?city=19

 

 

Magiczny pazur - całkowicie się zgadzam. Rodzice muszą reagować, a niestety zazwyczaj tak się nie dzieje. Moje dziecko odkąd zaczęło chodzić w sklepach i restauracjach nie jest aniołkiem. Wszędzie ucieka i biega. Ale ja zawsze jestem krok za nią i staram się, aby nie wchodziła na ludzi i nie przeszkadzała w ich "ścieżkach" do danych produktów. Gdy młoda coś wyjmuje z półek to albo to bierzemy do koszyka albo od razu odkładamy. Jeśli jest uparta i nadal chce rozrabiać to po prostu biorę ją na ręce lub wsadzam do wózka i nie ma tej wolności. Wtedy niestety czasami jest płacz i krzyk, bo czegoś jej zabraniam, ale gdy tylko dam jej bułkę słodką to znów jest zadowolona :D 

2019-09-03 22:54

Mama_Gratki tylko co zrobić w przypadku, kiedy tłumaczenie, mówienie, powtarzanie nie pomaga takiemu dziecku?

 

Dziś byłam w Rossmannie. Była też kobieta z dzieckiem, w wieku około 4-5 lat. Mały latał po całej drogerii, w dodatku krzyczał, dotykał i brał rzeczy z półek. A mamusia wiecie, jak reagowała? "Kacperek nie wolno", "Kacperek odłóż", "Kacperek nie biegaj", a wiecie co Kacperek robił? Miał mamusię w nosie. Na jej pytanie, czy zacznie jej w końcu słuchać, on powiedział wprost, że nie.

 

Druga sytuacja, również z dziś, w Biedronce. Chłopczyk na około 1,5 roku wyrzucał rzeczy z półek na podłogę, a mamusia odwrócona do niego plecami, przeglądała rzeczy w tych koszach co są zawsze porozstawiane na gazetki tematyczne, czy wyprzedaże... rozumiem to było mniejsze dziecko, niż w Rossmannie, ale jednak matka powinna się tym dzieckiem zainteresować. Skoro od maleńkości pozwala na takie rzeczy, to później dzieją się rzeczy, takie jak opisałam wyżej.

 

A później się ludzie dziwią, że są zakazy w restauracjach. Naprawdę ja się nie dziwię.

Generalnie takich dzieci nie powinno się całkowicie izolować i trzymać w domu, bo faktycznie jakoś muszą funkcjonować w społeczeństwie i uczyć się dobrych zachowań. Mam tu na myśli takie dzieci, które nie słuchają lub sprawiają jakieś większe problemy wychowawcze. Ale, jak rodzic tłumaczy, raz, drugi, setny, dziesiąty, to moim zdaniem mama, czy tata, powinien takie dziecko zabrać ze sklepu, czy restauracji, a nie przyglądać się, jak broi i nie reagować :/ Właśnie  najgorsze co może być, to całkowity brak reakcji.

2019-09-03 09:05

Nie wiem pchela a jakie miejsca masz na myśli ale jeśli np takie gdzie dla dzieci są kąciki i zabawki to w naszym przypadku się nie sprawdza bo syn nie jest zainteresowany albo przez 5min a potem zaczyna rozrabiac. Mnie to mocno denerwuje więc unikam takich sytuacji bo czuje się bezradna