Poznaj korzyści dla Twojego dziecka i Ciebie płynące z karmienia piersią.
Dowiedz się jak karmić piersią i jak pokonać problemy związane z laktacją.
RODZICE
Widok sekcji
Artykuły
Filmy
Narzędzia

5 słynnych Mam-Blogerek o pasji blogowania i wyborach produktów dla dzieci

Słynne blogujące Mamy - Ladygugu, Makóweczki, Bakusiowo, Buuba, Lenaikuba - opowiadają o radościach i problemach związanych z prowadzeniem bloga. Podpowiadają, jak wspomagać rozwój bloga, a jakich błędów unikać. Opowiadają również o swoich wyborach zakupowych dla dzieci.
Blogujące Mamy
Redakcja LOVI | 5 maja 2015
12 komentarzy | Dodaj ocenę: (102)

Wasze życie śledzą tysiące mam w Polsce. Dzień po dniu czytają Wasze wpisy i oglądają zdjęcia. Za Wami długa droga rozwijania bloga i dzielenia się z czytelniczkami codziennością. Przypomnijcie sobie jednak początki i opowiedzcie, jak narodził się pomysł na blog?

Agnieszka (Buuba.pl) Pomysłem na blog zaraziła mnie moja przyjaciółka. Miałam założyć go jeszcze w czasie ciąży, ale ciągle brakowało mi odwagi. Zebrałam się ponad dwa miesiące po porodzie.

Paulina (Lenaikuba.pl) A u mnie zaczęło się od zdjęć. Od zawsze robiłam dużo zdjęć, a kiedy urodziła się Lenka... jeszcze więcej. Niedługo po przyjściu na świat Kuby doszłam do wniosku, że moi znajomi, w większości bezdzietni, mogą mieć dość publikowanych przeze mnie na facebooku fotografii, nawet jeśli była to zaledwie tysięczna część tego, co miałam na dysku (śmiech). Poza tym byłam i wciąż jestem bardzo szczęśliwą mamą, uwielbiam swoje dzieci, swoje życie i chciałam podzielić się tą radością z całym światem. Blog daje mi taką możliwość.

Malwina (Bakusiowo.pl) Mi pomysł na założenie bloga przez długi czas sugerował mąż. Tylko że ja nie bardzo rozumiałam samej idei blogowania. Wydawało mi się, że blog to forma pamiętnika. Nie docierało do mnie, że to może być forma pracy, źródło stałego dochodu. Nie czytałam blogów i byłam przekonana, że nikt ich nie czyta. Któregoś dnia wpadłam na pomysł założenia strony internetowej, na której będę pokazywała ubranka dziecięce. Taki poradnik dla mam, które nie mają czasu na zakupy, a chciałyby kupować ciuszki, które będą do siebie pasowały. Wtedy mąż oświecił mnie po raz setny: „Kochanie, to jest właśnie blog!” i pokazał kilka przykładowych. Następnego dnia powstało Bakusiowo.pl.

Marlena (Makóweczki.pl) Podobnie jak u Malwiny pomysłodawcą był mąż. On zawsze uznawał mnie za eksperta w dziedzinie wychowywania dzieci oraz dobierania im gadżetów, dodatków oraz pięknych strojów. Namawiał mnie 6 miesięcy, żebym tą wiedzą dzieliła się z szerszym gronem. A potem się wciągnęłam :)

Kinga (Ladygugu.pl) A moje początki chyba najlepiej opisuje jeden z pierwszych postów z mojego bloga: "Ciąża sprawiła, że niemal z dnia na dzień pożegnałam się z własnym biznesem i na dobre rozgościłam się we własnym domu, zajmując pozycję przeważnie leżącą. I tak leżąc czekałam na najważniejszą i najbardziej wyczekiwaną podróż w moim życiu – podróż na porodówkę. Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień, który przewrócił całe moje życie do góry nogami. Zdecydowanie zmieniła się hierarchia ważności domowników, a wraz z nią godziny  wstawania   i – często kradzionego – snu, gotowania, sprzątania i kontaktów ze światem. Ośrodkiem decyzyjnym stał się pokój dziecięcy, skąd z wysoką częstotliwością codziennie rano dochodzą rozkazy, wydawane głosem niecierpiącym sprzeciwu. No cóż, tak już zostanie na długie lata. Forma zapewne podlegać będzie ewolucji, ale treść raczej się nie zmieni. Mamą po prostu jest  się  do końca życia." A skoro jestem mamą i – w moim mniemaniu – jestem w tym całkiem dobra, to dzielenie się swoimi doświadczeniami nie sprawia mi najmniejszego problemu. Kiedy mój maż podsunął mi pomysł, żebym, zamiast wracać do swojego wcześniejszego biznesu, założyła blog dla rodziców, od razu wiedziałam, że to doskonały pomysł. 

Wspaniale, że Wasze początkowe inspiracje i pomysły przerodziły się w długofalowe działanie, które zaowocowało sukcesem. Wielu osobom wydaje się, że to działanie, jakim jest prowadzenie bloga to łatwe, przyjemne i zabierające mało czasu hobby. Jak jest w rzeczywistości?

Kinga (Ladygugu.pl) Dla mnie jest dokładnie takie, jak wspomniałaś.  Prowadzenie bloga to łatwa i przyjemna praca, jeśli się ją lubi. Chociaż słowo praca nie do końca mi tutaj pasuje. Bo owszem, zarabiam, realizuję kampanie reklamowe dla mniejszych lub większych firm. Jednak blogowanie od typowej pracy różni się głównie tym, że jako blogerka nic nie muszę. Pracuję, kiedy chcę i jak długo chcę. Nie planuję urlopów, nie tłumaczę się przed szefem.  Praca idealna? Dla mnie tak. 

Paulina (Lenaikuba.pl)  Prowadzenie bloga może być przyjemne i łatwe, owszem, ale zabiera mnóstwo (bardzo, bardzo, bardzo mnóstwo!) czasu. Każdy wpis to kilka, jeśli nie kilkanaście godzin, do tego maile, media społecznościowe, a niekiedy także spotkania, eventy... Jeśli chcemy prowadzić dobrze prosperującego bloga, takiego z systematycznymi, ciekawymi postami, musimy przygotować się na pełny etat. Plus nadgodziny. 

Agnieszka (Buuba.pl) Szczerze powiem, że frustrują mnie tacy ludzie, którzy mówią, że to takie łatwe i niezabierające czasu. Słyszę tylko ‘ale ci dobrze, masz tyle zabawek, gratisów!!’ Wydaje się im, że to pikuś, że założyłam stronę i mam, ale zanim się tak stało, upłynęło bardzo dużo czasu, czasu pracy i inwestowania w blog. Tak naprawdę blogowania nie można liczyć na godziny, na pół etatu, czy cały. To wpisuje się już w styl życia. Całą rodziną często jeździmy na zdjęcia, a zdjęcia trzeba obrobić, okrasić fajnym tekstem, później moderować komentarze. Tak naprawdę gdy jestem w domu, nie zamykam mego komputera, gdy mam chwilkę to do niego podchodzę i działam. A gdy mnie nie ma w domu, to mam aplikacje w komórce – mejle i wordpress, jestem cały czas na bieżąco. Powiem, że jeszcze nie świruję, ale uwielbiam blogowanie, i czasem nawet spędza mi to sen z powiek! W szczególności gdy mam wenę na pisanie :)

A macie jakiś przepis na odniesienie sukcesu w sieci?

Marlena (Makóweczki.pl) Przepisu nie ma. Ludzie książki o tym piszą, a tych TOPowych blogerów wciąż nie jest tak dużo. Na popularność składa się wiele elementów: pasja, determinacja, pracowitość, wiedza, ustawiczne wyznaczanie trendów. No i spora dawka szczęścia...

Malwina (Bakusiowo.pl) ... i jeszcze hektolitry kawy i nieprzespane noce. Kiedy pierwszy raz brałam aparat fotograficzny do ręki, miałam zawroty głowy od ilości przycisków, które miałam opanować. Nie miałam zielonego pojęcia o fotografii. Pomimo ukończenia dziennikarstwa byłam też niepewna swoich umiejętności pisarskich. Szybko jednak okazało się, że czytelniczki lubią mój styl pisania. Został więc tylko problem fotografowania. Przeczytałam kilka opasłych książek, zainwestowałam w kurs fotografowania i 4 miesiące później sama podpowiadałam mężowi, jakie parametry powinien ustawić w danej sytuacji. Samą naukę sztuki blogowania oparłam na trzech filarach: książce Tomka Tomczyka „BLOG”, wiedzy zdobytej podczas studiów dziennikarstwa i analizie najlepszych blogów. Po pół roku to ja udzielałam już rad początkującym blogerkom a Bakusiowo.pl znalazło się w ścisłej czołówce blogów parentingowych w Polsce. Nie potrzeba żadnych znajomości. Nie potrzeba żadnych tajnych działań. Wystarczy realnie ocenić swoje umiejętności, zainwestować we własny rozwój i dać z siebie nie 100, nie 200 a 300%.

Czyli prowadzenie bloga to ogromna frajda, ale także praca wymagająca nie lada zaangażowania. Co jest w niej najtrudniejsze a co najprzyjemniejsze?

Marlena (Makóweczki.pl) Najciężej jest ogarnąć pracę, którą zazwyczaj (np. w redakcji) wykonuje kilka osób - robienie zdjęć, obróbka zdjęć, pisanie tekstów, odpowiadanie na maile, robienie kampanii reklamowych. No i ustawiczne kształcenie się, rozwijanie związane z poświęcaniem czasu na czytanie magazynów, research w sieci. Najcudowniejszy jest nielimitowany czas pracy. Mogę wziąć wolne w każdej chwili, nikomu się nie tłumacząc. Fajne są też zarobki :)

Paulina (Lenaikuba.pl) Myślę, że bardzo trudne jest znalezienie granicy prywatności, której nie chcemy przekroczyć. Z jednej strony blog to internetowy pamiętnik, z drugiej - treści zamieszczone w sieci zostają tam na zawsze i, mając to w pamięci, warto zachować dystans. Za duży dystans sprawia, że blog przestaje być blogiem, a zmienia się w profesjonalny portal. Moim zdaniem ten balans jest najważniejszą, ale i najtrudniejszą częścią blogowania. Ja wciąż go nie znalazłam. W tej chwili jednak trudniejsze jest dla mnie coś innego - znalezienie czasu! Lena ma pięć lat, Kuba trzy i pół. To najbardziej wdzięczny, ale i absorbujący wiek, a ja wciąż jestem pełnoetatową mamą, więc nie mogę przeznaczyć na blogowanie 40, a nawet 20 godzin w tygodniu. Kiedyś udawało mi się to lepiej, kosztem snu i innych przyjemności, ale to rodziło frustrację, więc postanowiłam nieco odpuścić. Dlatego blog zwolnił, a ja znów jestem przede wszystkim mamą i kurą domow... przepraszam! house managerem (śmiech). Blog jest miłym dodatkiem.

Najprzyjemniejsze w blogowaniu jest czytanie maili i komentarzy Czytelników. Zawsze piszę to słowo z dużej litery w odniesieniu do naszych blogowych gości, bo są oni dla mnie bardzo ważni. To moja siła napędowa i gdyby nie ich odzew, najpewniej zrezygnowałabym z prowadzenia strony. Tak, jestem próżna, a moja próżność łechtaną jest, kiedy czytam, że wnoszę do sieci nie tylko treść, ale i wartość.

Kinga (Ladygugu.pl) Dla mnie najbardziej frustrujące są umowy. Trzy lata temu zrobiłabym wszystko, żeby ktoś chciał podpisać ze mną umowę. Dzisiaj oczywiście cieszę się z każdej ciekawej propozycji, ale podpisywania umów unikam, jak mogę. Prawdopodobnie po pierwszej nieopłaconej fakturze za współpracę zmienię podejście. Reszta to same przyjemności.

Agnieszka (Buuba.pl) Najtrudniejsze jest to, gdy masz dziurę w głowie, a już dawno nie było wpisu, i im więcej czasu mija tym większa dziura :) Najprzyjemniejszy jest odbiór, lajki i komentarze, kocham moje czytelniczki, gdy nam piszą, że nas uwielbiają. Spotkałam się nawet parę razy z tym, że nas rozpoznano (np. w sklepie), ale to już było dziwne ;)

Malwina (Bakusiowo.pl) A dla mnie nie ma nic trudnego w prowadzeniu bloga. Piszesz to, na co masz ochotę, pokazujesz to, na co masz ochotę, współpracujesz z tymi firmami, z którymi masz ochotę współpracować. Trudne może być tylko wyrobienie się w ciągu dnia ze wszystkimi działaniami. Musisz znaleźć czas na zrobienie sesji, napisanie sensownego tekstu, odpowiadanie na dziesiątki maili dotyczących współpracy i pytania czytelniczek. Oprócz prowadzenia bloga musisz istnieć w social mediach, dzięki którym zdobywasz czytelników. Kanałów social media, które obsługuję ja, jest na tę chwilę 5. A wiem, że są blogerzy, którzy działają w minimum 10 kanałach. Blogowanie w pewnym momencie staje się sposobem na życie. Co jest w tym najprzyjemniejsze? Wszystko! To praca marzeń.

Zgodnie mówicie, że najprzyjemniejsze są ciepłe słowa od czytelniczek. Ale zdarzają się czasami negatywne komentarze. Spędzają Wam sen z powiek? Jak sobie z nimi radzicie?

Malwina (Bakusiowo.pl) Negatywne komentarze pojawiają się rzadko. Na tyle rzadko, że prawie ich nie zauważam. Jeśli już coś się pojawia, zazwyczaj wypływa z czystej zazdrości. Nie ma to nic wspólnego z konstruktywną krytyką. Nie zajmuję się tym. Nie mam na to czasu. Od czasu do czasu rzucę jakiś prześmiewczy wpis obrazujący mój stosunek do „hejterów” i mam spokój.

Paulina (Lenaikuba.pl) Muszę przyznać, że negatywne komentarze pojawiają się u nas niezwykle rzadko. Jeśli ktoś ze mną polemizuje, robi to zawsze grzecznie i z taktem. Tak samo ja przyjmuję krytykę, kiedy jest konstruktywna. Gdyby pojawił się komentarz obraźliwy, wulgarny lub w jakikolwiek sposób naruszający zasady publicznej dyskusji, po prostu nie opublikuję go. Mój blog jest jak mój dom – jeśli ktoś ubliża mnie lub moim gościom, mam prawo go wyprosić. I na pewno nie będę z tego powodu gorzej spać.

Kinga (Ladygugu.pl) Negatywnych komentarzy dostaję bardzo mało. Zakładam, że jeśli komuś nie podobają się treści, jakie zamieszczam na moim blogu, to przestaje na niego wchodzić.  Chyba niewiele jest osób, które lubią umartwiać się na siłę.  Ale mam kilka wytrwałych hejterek, które w każdym poście znajdą coś, co warto skrytykować. Nie skupiam się na takich komentarzach, nie publikuję ich, w większości przypadków nawet nie czytam ich w całości, zanim trafią do kosza.  

Agnieszka (Buuba.pl) Na początku się przejmowałam, próbowałam się tłumaczyć, bo zazwyczaj ktoś zarzucał nam nieprawdę. Teraz uwielbiam to i z premedytacją klikam ‘spam’, albo ‘usuń i zablokuj czytelnika’. Niech zgorzkniałe mamy wiedzą, że nasz blog to nie miejsce na ich żale :)

Marlena (Makóweczki) Już mnie nie wzruszają. Wciskam klawisz 'Delete' i za 2 sekundy nie wiem, co ktoś pisał. To są jego negatywne emocje, nie moje.

Co poradziłybyście początkującym blogerkom? Jak wspomagać rozwój bloga i jakich błędów unikać?

Marlena (Makóweczki) Na pewno muszą być lepsze od nas. Kopiowaniem nie zdobędzie się popularności. Muszą wnieść świeżość, czy to w ciekawej treści czy w doskonałych zdjęciach. Łatwo nie jest.

Kinga (Ladygugu.pl) Nie wiem, nie czuję się ekspertem w tym temacie. Za sukcesem mojego bloga stoi mój mąż, gdyby nie on, mojego bloga czytałaby tylko rodzina i znajomi (śmiech). Ja tylko robię zdjęcia, piszę teksty, składam wszystko w całość i publikuję na blogu. 

Paulina  (Lenaikuba.pl) Mam wrażenie, że jestem ostatnią osobą, która może komuś w tej materii radzić (śmiech), ale jest jedna rzecz, która z perspektywy czasu wydaje mi się kluczowa. Pierwszym zadaniem, jeszcze przed postawieniem pierwszej litery na blogu, powinna być odpowiedź na pytanie “po co to robię?”. Czy blog ma być wyłącznie moją odskocznią i pamiętnikiem? Czy planuję na nim zarabiać? Czy jedno wyklucza drugie? Warto się także zastanowić, jakie treści chcemy publikować, inaczej: o czym będzie mój blog? Nie chodzi o to, że odpowiedzi mają być ostateczne, ale żeby na początku nadać blogowi określony kształt. I cel. Tak jest dużo łatwiej.

Agnieszka (Buuba.pl) Pozytywne nastawienie to już 90% sukcesu, oraz fajne przydatne treści, których poszukują młode mamy w sieci.

Malwina (Bakusiowo.pl) Dawać z siebie wszystko i cierpliwie czekać. Początkujące blogerki powinny obserwować działanie blogów topowych i próbować wypracować swój własny, indywidualny styl. Nie polecam wdawania się w blogowe „wojenki” i pisania kontrowersyjnych wpisów „na siłę”. Takie teksty mają bardzo krótką żywotność a niesmak pozostaje. Każdej początkujące blogerce podpowiadam trzy magiczne słowa: klasa, klasa, klasa.

Wiele mam sugeruje się Waszymi rekomendacjami produktów dla dzieci. Czym się kierujecie przy ich wyborze?

Paulina (Lenaikuba.pl) Po pierwsze – jakością. Po drugie – estetyką. Po trzecie – ceną.

Kinga (Ladugu.pl) Też stawiam na jakość i, prawdę mówiąc, niechętnie zmieniam produkty, które spełniają moje oczekiwania. Bo skoro coś jest dobre, to po co szukać?

Agnieszka (Buuba.pl)  Przy dwójce dzieci, podobnie jak Paulina, zaczynam sugerować się ceną. Gdy miałam tego jednego, liczył się dla mnie tylko i wyłącznie mój zmysł estetyczny. O wygodzie dziecka i jakości nie wspominam, bo to oczywiste.

Malwina (Bakusiowo.pl) Ja przede wszystkim kieruję się jakością. Produkty, których używa moje dziecko, muszą być najlepsze i najbezpieczniejsze z dostępnych. Oszczędzać mogę na sobie. Na dziecku – nigdy. Oczywiście nie podpadam w skrajności. Nie kupuję synkowi najdroższych ubranek czy zabawek. To nie cena dyktuje jakość. Kieruję się zdrowym rozsądkiem.

Marlena (Makóweczki.pl) Rzeczy mają być po pierwsze funkcjonalne. Nie samym designem żyje człowiek. W drugiej kolejności przydałoby się, żeby były ładne i estetyczne.

Jakie znaczenie ma dla Was i Waszych dzieci wizualna strona produktów? Smoczków, kubeczków, ubranek?

Paulina (Lenaikuba) Duże, żeby nie powiedzieć bardzo duże. Lubię otaczać się pięknymi przedmiotami, nie znoszę pstrokacizny i plastiku, które zewsząd nas zalewają. Nieraz przekonałam się, że dzieci, być może właśnie ze względu na nasilone oddziaływanie, niestety jarmarczne uciechy uznają za te bardziej atrakcyjne. Wychodzę z założenia, że kształtowanie gustu i smaku jest równie ważne, jak nauka savoir vivre’u. Stoję na straży tego, aby do naszego domu trafiało możliwie jak najmniej brzydkich przedmiotów.

Marlena (Makóweczki.pl) Wizualna strona produktów ma dla mnie znaczenie między spore a ogromne ;). Obecnie na rynku jest tyle gadżetów do wyboru, że naprawdę nie trzeba mieć rzeczy brzydkich, czy takich które się nam nie podobają. Więc jeśli mam możliwość, to idę za głosem... piękna. Potem każdego dnia delektuję się urodą jakiegoś przedmiotu. Takie małe rzeczy, które poprawiają humor.

Kinga (Ladygugu.pl) Lubię otaczać się ładnymi rzeczami. Jednak nigdy nie kupiłabym produktu, który tylko ładnie wygląda, a jest niefunkcjonalny. I odwrotnie: czasem coś bardzo sprawdza się w użyciu, a już drugiego dnia nie mogę na tę rzecz patrzeć, bo jest zaprojektowana nieestetycznie. Ważne jest zatem, żeby funkcjonalność szła w parze z dobrym designem.

Malwina (Bakusiowo.pl) Uważam, że na rynku dostępnych jest tak wiele produktów, że producenci powinni dbać również o stronę wizualną tego, co proponują swoim klientom. Wyprodukować coś z powszechnie dostępnych materiałów to nie sztuka. Sztuką jest stworzenie czegoś, co będzie cieszyło również oko. Tak właśnie jest z produktami LOVI. Niby zwykły smoczek, ale jednak niezwykły. Wizualnie LOVI bije konkurencję na łeb na szyję. Zresztą… jak dla mnie, nie istnieje coś takiego jak konkurencja, jeśli mówimy o LOVI. I nie mówię tego „pod publiczkę”. Mam kilka swoich ulubionych marek, które polecam każdej mamie. Jeśli chodzi o smoczki i kubeczki – tylko LOVI. Moja ukochana kolekcja to Winter i Retro Baby. Mamy smoczusie i kubeczki. Są przepiękne! Nie biją po oczach kolorami, pasują do naszych wnętrz i ubranek. Przez długie miesiące używałam też laktatora LOVI a podgrzewacz do butelek jest włączony praktycznie bez przerwy od dwóch lat i działa bez zarzutu. Ja chyba nie jestem obiektywnym doradcą w tej kwestii. Markę LOVI pokochałam miłością od pierwszego wejrzenia i pozostałam jej wierna do dnia dzisiejszego. Niewiele mam produktów innych marek.

Malwina, bardzo miło słyszeć takie pozytywne słowa na temat naszej marki. A Wy dziewczyny, jaki produkt z oferty LOVI poleciłybyście swoim czytelniczkom i dlaczego?

Agnieszka (Buuba.pl) Bezkonkurencyjny na rynku jest dwufazowy laktator Lovi Prolactis, polecam go każdej mamie. Wspominałam o nim nie raz na blogu, testowałam już kilka, i z tego jestem najbardziej zadowolona. Nie oddam go za żadne skarby, nawet jak już mi się nie przyda! Uratował mi życie wiele razy i jest moim bohaterem :)

Kinga (Ladygugu.pl) Do LOVI mam szczególny sentyment. Produkty tej marki towarzyszą nam od pierwszego dnia życia mojej córki. Ale jeśli miałabym wybrać jeden, ulubiony produkt LOVI, to bez chwili zastanowienia wybiorę Kubek LOVI 360°, bo wiele razy ułatwił mi życie.

Paulina (Lenaikuba.pl) Kiedy byłam niedoświadczoną, młodą mamą... rety, jak to brzmi! powiedzmy: mamą niemowlęcia. Kiedy byłam niedoświadczoną mamą niemowlęcia (śmiech) największym odkryciem był dla mnie trójprzepływowy smoczek do butelek do karmienia. Fenomenalny wynalazek, który sprawił, że karmienie butelką stało się o wiele łatwiejsze. Generalnie mam pełne zaufanie do wszystkich produktów i nigdy się nie rozczarowałam.

Marlena (Makóweczki.pl) Moją miłością są i będą smoczki Lovi Retro Baby, jako że Lenusia była 'twarzą' kampanii i sentyment w sercu pozostanie na długo. To piękny produkt, prezentowany przez uroczą dziewczynkę... zapada więc w pamięć :)

Kinga, Paulina, Marlena szkoda, że Wasze dzieci już wyrosły z naszych produktów. Chyba powinniśmy poważnie pomyśleć o poszerzeniu oferty.

Na koniec pytanie o macierzyństwo - czy dla Was jest?

Kinga (Ladygugu.pl) To ciężka, ale szalenie satysfakcjonująca praca dla najbardziej wymagającego szefa, jakiego można sobie wyobrazić. Ale to najlepsza praca, jaką kiedykolwiek miałam.  Kocham moją szefową. 

Agnieszka (Buuba.pl) Ojej przecież to już moje życie! Moje życie to dwa etapy. Pierwszy, kiedy nie miałam jeszcze dzieci, i właśnie trwa ten drugi – macierzyństwo :)

Malwina (Bakusiowo.pl) Sensem mojego życia. I to nie jest jakieś górnolotne stwierdzenie pod publiczkę. Od zawsze chciałam być mamą. Od zawsze marzyłam o rodzinie. Wiedziałam, że to będzie dla mnie najważniejsze i właśnie to będzie mi dawało poczucie spełnienia. I rzeczywiście tak jest. Bez mojego synka, bez męża moje życie byłoby jałowe. Sukcesy zawodowe to dla mnie za mało.

Paulina (Lenaikuba.pl) Misją do spełnienia. Chciałabym dać moim dzieciom piękne dzieciństwo, pełne jasnych, roześmianych, przepełnionych miłością wspomnień. Pragnę stworzyć dla nich ciepły dom, bezpieczną przystań. Nie mam na myśli domu jako budynku czy miejsca na świecie, a raczej rodziców jako skałę, do której będą mogli zawsze przybić. Mając takie “zaplecze”, będą szczęśliwszymi ludźmi, cokolwiek postanowią robić. 

Marlena (Makóweczki.pl) Naturalnym elementem życia. Ogromnym szczęściem, spełnieniem. A może dokładniej... dopełnieniem.

Dziękuję Wam za rozmowę, a nasze czytelniczki serdecznie zapraszam do odwiedzenia Waszych blogów:

Bakusiowo.pl

Buuba.pl

Ladygugu.pl

Lenaikuba.pl

Makoweczki.pl

Malwina z Matim - Bakusiowo.pl:

Agnieszka z Bubkami - Buuba.pl:

 

 Kinga z Lenką - Ladygugu.pl:

 

Paulina z Leną i Kubą - Lenaikuba.pl:

Marlena z Lenką - Makóweczki.pl:

Aktualności
21 SIERPNIA 2017
Lubicie podróżować, a w trakcie podróży towarzyszy Wam kubeczek LOVI 360°? Weźcie udział w naszym konkursie. Atrakcyjne nagrody czekają!
© by Lovi . Wszystkie prawa zastrzeżone.
Zadzwoń do nas:
tel. +48 46 858 00 00
(obsługa klienta czynna w godzinach od 8 do 15)
Newsletter
Zostaw nam swój adres e-mail, a co miesiąc
otrzymasz newsletter wypełniony nowościami.
W ramach naszej witryny wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.
AKCEPTUJĘ
';
ZAMKNIJ

Karmienie piersią jest jedynym naturalnym sposobem żywienia niemowląt i żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada identycznych właściwości, co mleko kobiece.
Bardzo dziękujemy za zgłoszenie się do testów butelki LOVI Medical+.
Z góry bardzo dziękujemy za opinię.

ANKIETA DOTYCZĄCA UŻYTKOWANIA BUTELKI LOVI MEDICAL+

Uprzejmie prosimy o zaznaczenie właściwej odpowiedzi lub odpowiedź na poniższe pytania:

Cz. I - wypełnić przed przetestowaniem butelki LOVI Medical+:

  1. Czy używała Pani butelki LOVI Medical+?
    TAK NIE
  2. Czy słyszała Pani o butelce LOVI Medical+? Jeśli tak, to skąd?
    nie słyszałam
    tak, z Internetu
    tak, od koleżanki/znajomej
    usłyszałam o niej w innych okolicznościach (jakich?):

cz. II - wypełnić po użyciu butelki LOVI Medical+:

  1. Czy butelka LOVI Medical+ spełniła Pani oczekiwania? W jakim stopniu?
  2. Czy smoczek dobrze się odpowietrza?
  3. Czy przejrzystość butelki jest porównywalna do innych butelek do karmienia?
  4. Jakie zalety posiada według Pani butelka LOVI Medical+ z dynamicznym smoczkiem?
  5. Czy zauważyła Pani różnice między karmieniem butelką LOVI Medical+ z dynamicznym smoczkiem a innymi butelkami ze smoczkiem z jednorodnego silikonu? Jeśli tak to jakie?
  6. Czy miała Pani jakiekolwiek problemy z użytkowaniem butelki LOVI Medical+? Jeśli tak to jakie?
  7. Czy zauważyła Pani różnicę pomiędzy poprzednio używaną przez Panią butelką LOVI (pyt. do Mam używających wcześniej butelki LOVI)
WYŚLIJANULUJ