Karmienie piersią (978 Wątki)

Odczucia podczas karmienia piersią

Data utworzenia : 2020-02-10 13:41 | Ostatni komentarz 2020-06-25 11:18

Karolinapołożna

2640 Odsłony
398 Komentarze

Witam wszystkie Mamy :) 

Jako położna bardzo chciałabym poznać Wasze odczucia podczas karmienia piersią. Bardzo istotne jest dla mnie w jakim przedziale wiekowym się pojawiło np. Podczas połogu, czy podczas pierwszych 3, czy 6 miesięcy :) czy po rozszerzaniu diety 

Proszę o wypowiedzi z czym u Was wiązało się karmienie piersią. Czy pojawiała się u Was irytacja na początku karmienia piersią czy raczej poczucie szczęścia wynikające z bliskości z Maluchem i inne różne emocje 

Zapraszam do wypowiedzi :)

2020-02-10 20:29

Po pierwszym porodzie kp trwało nie długo bo około 1,5 miesiąca.Byłam młoda i nie miał mnie kto pokierować,podpowiedzieć , wesprzeć.Moje niedoświadczenie jako "mama" zakończyło się po tym czasie tylko mm. Odczucia w tamtym momencie miałam różne.Na początku był duży ból bo brodawki mam krótkie, córce ciężko było złapać , popękały, krwawiły, zaczęłam używać nakładek.Z czasem pokarm zaczął zaniknąć więc postanowiłam podać mm,w tamtej chwili uważałam to ,że tak musi być ,poprostu jestem z tych mało wydajnych, nie czułam się przez to gorzej uznałam to za normę.Teraz wiem,że nie ma  czegoś takiego.

W drugiej ciąży już dużo bardziej się przygotowałam do tematu kp.Bardzo chciałam kp ,zaparłam się i planu dotrzymałam, kiedy czułam potrzebę odpalałam laktator aby pobudzić laktację.Po drugim porodzie też nie było łatwo.Odczucia miałam też bardzo mieszane.Z jednej strony szczęście, bo synek ssał pierś a drugiej strony często mieliśmy problemy z powodu małych i krótkich sutków.Kiedy synek bardziej zgłodniał, szybciej się denerwował wtedy i u mnie pojawiał się niepokój,strach ,zła technika.Pojawily się strupy bo synek zbyt płytko chwytał.W dalszym ciągu byłam bardzo zdeterminowana i mimo ogromnego bólu nie odpuściłam, stwierdziłam,że z czasem będzie lepiej, nie ma opcji! Każde karmienie wywoływało we  mnie lęk, który powodował płacz.Rzeczywiście z czasem nauczyliśmy się siebie nawzajem.Po około półtora do dwóch miesięcy po porodzie stres związany z kp wreszcie mnie opuścił na zawsze.Syna kp nadal, już 22 miesiące.Jestem z siebie bardzo dumna, ale najbardziej cieszy mnie to że dałam mu pokarm dosłownie idealny❤️ 

2020-02-10 20:13

Moja pierwsza przygoda z karmieniem niestety była bardzo krótka. Pamiętam jak położyli mi synka na brzuchu i od razu przystawili do piersi miałam łzy w oczach ze szczescia. Pierwszy dzień karmienia był naprawdę dobry mały ładnie chwytal pierś i wogole by od niej nie odchodzil tylko jadł i zasypial. Niestety juz na drugi dzień nie było tak cudownie bo jednak tak pieknie nie chwytal i z jednej brodawki zaczęła lecieć krew. Od tamtej pory zaczęły się problemy a każde karmienie było bardzo stresujące. Pierś bardzo bolała. Po paru dniach zaczęłam odciągnąć mleko i dodając z butelki tym bardziej ze mały po tygodniu sam zaczął odrzucać pierś po przez płacz i prezenie się przy jedzeniu. Położna zaproponowała by odciągnąć mleko i karmić butelka. Mleka było co raz mniej a mały na stałe dostał kolek. Walczyliśmy miesiąc niestety tą walkę przegraliśmy. Teraz jestem w 6 mc i mam nadzieję że ttm razem będzie lepiej i napewno wezmę ze sobą maść na sutki by znowu nue popekaly.

2020-02-10 18:57

Pierwsza ciąża. Zaraz po porodzie duże szczęście, szok i niedowierzanie, że mam pokarm, że karmienie piersią nie sprawia mi kłopotów. Dwa tygodnie po porodzie zaczęły się komplikacje. Zastoje i zapalenia piersi. To sprawiło, że karmienie zaczęło sprawiać mi ból. Każde przystawienie do piersi to łzy. Dałam radę karmić tylko kilka miesięcy. Nie poradziłam sobie z tym. 

 

Ale teraz się lepiej przygotuję. I mam dobre nastawienie do karmienia piersią. 

2020-02-10 17:55 | Post edytowany:2020-02-10 18:24

Podczas pierwszego  karmienia podczas "skóra do skóry" pomyślałam "dlaczego nikt nie powiedział, że to boli". Bol jednak poznałam między 3 a 5 dobą po porodzie. W centrum położne mówiły, że pierwsze karmienia trwają nawet 7 godzin. W 3 dobie w szpitalu moje trwało 4. Każde odsunięcie od piersi kończyło się wrzaskiemi. Płakałam całą noc. Później okazało się że jednak powinnam robić przerwy między przystawianiem. Tylko co z płaczącym dzieckiem? W domu odstawiłam córkę od piersi na 3 karmienia, wtedy jadło mm. Gdy zrobił się zastój, wtedy poczułam czym jest ból. Krwawiące brodawki, popękane, mokre; obrzmiałe piersi i uczucie pieczenia podczas przystawiania lub odciągania laktatorem. Nie pomogły maści. Przez silikonowe nakładki dziecko nie potrafiło ssać. Czułam się niepełnowartościowa jako matka. Otoczenie wręcz każe karmić piersią, a ja widocznie tego nie potrafiłam. Po mięsiacu walki zrezygnowałam. Za dużo płaczu dziecka i mojego. Żałowałam tego przez kolejne 3 miesiące, kiedy dziecko wiło się z bólu przez mm. 

2020-02-10 17:11

Dla mnie kp s właściwie próby to coś co najgorzej jsk dotąd wspominam z zostania msma -jeden wielki koszmar. Ogromna presja z każdej strony slabe wsparcie i zupełnie inne uczucie od porządnych . Płacz frustracja ból i myśli ze wcale nie chce ze mam dość . Próby karmienia podejmowałam przez miesiąc i ani razu nie poczułam nic przyjemnego z tym związanego s wręcz  czym dalej tym było gorzej bo lze napływały do oczu juz na myśl przystawienia malucha. Odpuściłem i choć wiem ze kp jest dla dziecka najlepsze uważam ze to byli najlepsze co mogłam zrobic .

za chwile ns świecie powitam swoje drugie maleństwo i bardzo długo mówiłam ze kp napewno nie bede i nic nikomu do tego ale teraz czuje ze chyba spróbuje a moze będzie łatwiej .... nie mniej jednak jeśli będzie jsk za pierwszym razem albo js poprostu brde to robic na sile to walczyć nie będę . Za dużo kosztowało mnie to za pierwszym razem 

2020-02-10 15:28

Karmienie piersią i uczucia mu towarzyszące to chyba temat rzeka. Nadal karmię i kocham ten stan, a czasami nienawidzę. Kocham bliskość z dzieckiem, czuję ogromne spełnienie jak go karmię i zasypia przy piersi czy się uśmiechnie, albo po prostu jest obok i chcę się pobawić cycuszkiem. Takie uczucia przeważają, ale na początku były chwile zwątpienia jak karmiłam 24h na dobę, bo dziecko było niedokładalne, pierwsze dwa miesiące takie były. Byłam silna i mówiłam sobie, że dam radę i nie dam butelki czy smoczka, ale było ciężko. Jednak w tych chwilach powtarzałam sobie, że on jest taki mały, bezbronny i jak mogę się na niego złościć. Dziś gdy karmienie to już głównie posiłek tylko, to nadal czuję radość gdy jesteśmy blisko. Widzę, o ile mniej jest już tych chwil i będzie coraz mniej, a z uciekającym czasem robi się ich żal. Jednak cieszę się, że już wychodząc z domu będę mogła podać jakiś mus czy coś innego, a nie karmić publicznie. 

Przy kolejnym dziecku wiem, że na pewno chcę karmić i będę o tą PRZYJEMNOŚĆ walczyć z całych sił.