Lista życzeń
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

Rozwój i wychowanie (724 Wątki)

Eko rodzicielstwo

Data utworzenia : 2015-02-02 13:32 | Ostatni komentarz 2015-02-08 09:00

konto usunięte

2805 Odsłony
12 Komentarze

Długie karmienie piersią, zmiana diety na naturalną, brak szczepień, malowanie pokoiku dziecka ekologiczną farbą, noszenie malca w chuście, - bycie ekologiczną mamą to kategoria bardzo pojemna. Obejmuje wszystko od "eko" śpioszków i niepryskanych owoców, po trwałą zmianę stylu życia całej rodziny. Moda na ekologiczne wychowywanie dzieci została zapoczątkowana w latach 70. przez matki z pokolenia hippisowskiej rewolucji. Wówczas nosiły one dzieci w chustach (podobnie jak kobiety z najdalszych zakątków ziemi), stosowały dietę wegetariańską lub pięciu przemian, bawiły się z dziećmi eko - zabawkami z drewna. W Polsce w tym czasie również wychowywano dzieci ekologicznie, jednak bardziej z konieczności, niż z przekonania. W sklepach nie było bowiem nic- dlatego też młode mamy długo nie odstawiały ich od piersi, karmiły swoje dzieci warzywami prosto z ogródka oraz wybierały pieluchy tetrowe. Przełom nastąpił dopiero w latach 90, kiedy zaczęły do nas docierać zagraniczne trendy w macierzyństwie. Zachować zdrowy rozsądek Macierzyństwo ekologiczne ma być głosem zdrowego rozsądku, powrotem do bliskości z dzieckiem i życia bliżej natury. Przykładem życia „eko” jest zakładanie domowego ogródka, alternatywne i bezbolesne metody porodu, nieszkodliwe dla dziecka metody walki z alergią i chorobami orz pozbawione szkodliwych substancji chusteczki nawilżone czy pieluchy. Ważne jest, by młode mamy zrozumiały, że ekologicznie nie koniecznie znaczy drogo. To także zastąpienie żrących chemicznych proszków sodą oczyszczoną i zwykłą cytryną, „przestawienie się” na pieluchy wielorazowe, chustę zamiast wózka, długie karmienie piersią i samodzielne przygotowanie posiłków z lokalnie rosnących warzyw zamiast kupowania słoiczków. Czy eko= drogo? Sklepy dla mam i dzieci pełne są dziś drogich zabawek z ekologicznego drewna, gotowych „eko” obiadków, „zdrowszej” wody. Sieci odzieżowe oferują buciki dla bobasa ze zbieranej ręcznie bawełny i kauczuku za kilkaset złotych. Tymczasem ekologiczne macierzyństwo nie ma być nałożeniem na matkę kolejnych, drogich w realizacji obowiązków, lecz uwolnieniem się od tych, które nakłada na nas współczesny świat. Bo ekologiczne wychowywanie to nie dodatkowe wydatki spowodowane modą, lecz świadomy wybór. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat Drodzy Rodzice?

2015-02-08 09:00

Zofia - no sama widzisz.. Żyjesz? Bo ja tak :) Spotykamy się z rodzicami 2 letniej Kasi... Pamiętam do dziś.. Było ciepło, nagle się rozpadało i znowu wyszło słońce. Co usłyszałam"Kasieńko ! Nie po błocie, Kasienka się wywaliła i miała całą buzię w błocie, jaka to panika była. Bakterie.. Poprosili Nas byśmy jej wannę użyczyli :P I Moja najmniejsza koszulkę. Zofia.. Odębiałam ! Ja uważam że jeżeli dziecko jest czyste to ma przechlapane dzieciństwo :D ;)) donnawito - heh :) Poszłaś w tę stronę i dobrze też. ja uważam że w jaką stronę byśmy nie poszły to i tak i tak zawsze jakieś mankamenty się znajdą. Mówisz, tetrówki, a to proszek, płyny , dużo wody i prąd. Zgadzam się. Ale pieluszki tez potrafią nieźle zapchać Twój kosz na śmieci ;) Ja tam uważam , że wszystko ma swoje plusy i minusy. Jakbyśmy nie robiły to i tak i tak zawsze coś będize nie tak;) Wtedy albo wybrać lepsze zło, albo puszczać dziecko bez pampersa niech załatwia się gdzie chce xD :P (Żarcik taki ) :)

2015-02-07 23:14

Ja do końca w eko nie wierzę, wyprodukowanie wielu ekologicznych rzeczy to proces nieobojetny dla środowiska, używanie pieluch tetrowych to duże marnowanie wody, używanie detergentów, prądu, same pieluchy jakas fabryka wyprodukowała. Eko kosmetyki byłyby eko, gdyby sie je samemu zrobiło, kupne powstają też w jakiejś fabryce, jak ich opakowania itp. Co do szczepień, to indywidualna sprawa rodzica, tak uważam,sama szczepię, ale daję kazdemu prawo decydowania co do własnego dziecka.Trzeba z głową podchodzic do eko, czasem to zwykle naciąganie na kasę.

2015-02-06 14:03

Asiu - tak, tak, tak. Wiadomo, że w azbestowej ocieplince dziecka nie będziesz nosić ani mu metali ciężkich do zupy dodawać ale wszystko z głową. Ja jak byłam mała też jadłam jabłka prosto z drzewa i porzeczki z krzaka. Myślę, że zbyt dużo obecnie myślimy o rzeczach, które kiedyś były tak po prostu, rozmyślamy o problemach które tworzymy tylko po to, żeby ktoś mógł je za $$$ rozwiązywać. Ale z drugiej strony sama przyznam, że czasami mam dylematy, których może z sama sobą bym nie miała ale pod katem dziecka patrzę trochę inaczej, opiekuńczość mózg mi zaćmiewa i lasuje ;)

2015-02-05 19:23

hehe :)) niezłe :) A potem "Dlaczego moje dziecko jest takim alergikiem???" No dlaczego?? Jabłuszko nie, truskaweczka nie.. Wychowałam się na wsi, gdzie nie było praktycznie nic sterylne. Tłumaczę to sobie tak, że zmywając naturalną flore bakteryjną z flory , dziecko nie ma w jaki sposób się uodpornić na niektóre baterie .. No niestety.. Tak jest ! Alergii nie mam na nic.. jadłam jabłka prosto z drzewa, truskawki prosto z grządki... Nic mi nie jest :) Dziecko chowane jest w eko produktach, a przecież wyjdzie na zewnątrz kiedyś :) I przecież tam się zetnie twarzą w twarz z prawdziwym życiem. Nikt mu miejsca pracy nie pomaluje ekologiczną farbą :D :)) Bijcie mnie po głowie, jak źle mówię :)

2015-02-03 12:00

Nie wyobrażam sobie być w pełni EKO - w sensie nie wyobrażam sobie przesadzać i zachowywać się skrajnie popadając w paranoję słuszności jednego poglądu. Wiele rzeczy robię dla mojego synka, staram się, poszukuję zdrowych rozwiązań, ale nie przesadzam. Zwracam uwagę na etykiety, wychowuję w bliskości, karmie piersią, staram się kupować ekologiczne warzywa, chleb eko dostaję od rodziców, ale wielu rzeczy nie mam możliwości zrobić i nie czuję się winna z tego powodu. Chylę za to czapkę z głów kobietom, które trwają w zasadach swoich i maja czas na realizowanie swoich założeń wychowawczych w takim stopniu :)

2015-02-02 22:10

Nie wyobrażam sobie wyjśc z domu nie używając ,,głupiej ,,spirali do oczu, czy przy 30 stopniach nie użyć kulki pod pache ::))

2015-02-02 20:21

Oglądałam kiedyś program w którym udział brało kilka rodzin a ich zadaniem było prowadzić EKO życie. Uprawiali ogródki, gotowali tylko ekologiczną żywność, pili wyłącznie wodę i soki naturalne, nie używali chemii do sprzątania itd. Następnym ich krokiem było zaprzestanie używania kosmetyków ( szamponów, mydeł, pasty do zębów, dezodorantów) , robili te specyfiki samemu z ekologicznych półproduktów. Po kilku tygodniach zaprzestali takiego życia ponieważ w ich ocenie i w opinii innych ludzi którzy mieli z nimi kontakt w mieszkaniu mieli brud a sami zaczęli śmierdzieć i mieć problemy ze skórą. Prawda jest taka że nie można przeginać ani w jedną ani w drugą stronę. Dobrze wiemy że wszechobecna chemia nie jest zdrowa ale nie ma się co oszukiwać że damy radę żyć bez proszków do prania, płynów do mycia, szamponów, kosmetyków, leków, itd. Nawet gdy założymy sobie przydomowy ogródek to musimy mieć świadomość że powietrze, woda jest zanieczyszczona. Jak najbardziej należy zwracać uwagę na to co jemy , z czego są wykonane produkty których używamy, czy ciuszki i zabawki , akcesoria dla dzieci mają atesty itd ale nie popadajmy w skrajności w skrajność. Na pewno najgorszym pomysłem Eko zwolenników jest zachęcanie do nieszczepienia dzieci. Jeżeli ktoś wyznaje poglądy że szczepionki szkodzą to bierze odpowiedzialność za życie swojego dziecka , ale nie powinien namawiać do tego innych osób. W kwestii noszenia dzieci w chustach jestem za, ale sama nie nosiłam synka i używam wózka. Co do bucików z ręcznie zbieranej bawełny to mam ironiczny uśmiech na twarzy ponieważ przypominam sobie jak kilka lat temu kupowałam w jednym ze sklepów pyszną rybę - łososia norweskiego którego uwielbiam , ale gdy na specjalną okazję zamówiłam większą ilość tej ryby , dostałam ją w oryginalnym opakowaniu - miejsce połowu - CHINY. - A ja głupia myślałam że łosoś norweski jest z Norwegii :)). Bądźmy Eko ale z głową :)

2015-02-02 20:15

Również nie należę do Eko mam. Przedewszystkim szczepie swoje dziecko, obiadki gotuje jej sama, chociaz przyznaje się również, że zakupuje słoiczki czasami. Używam wózka i nie wyobrażam sobie bez niego życia, chusty również uzywałam, ale to w momentach , kiedy moje dziecko nie dawało mi zrobić nic i wtedy ta chusta uratowała mizycie. Dwa lata temu postanowiłam, że zakładam ogródek, ale jak zobaczyłam ile w nim trzeba robić (i ile kosztyją marchewki na rynku od babć) to jak szybko go załorzyłam tak szybko go zlikwidowałm (teraz mam tuje i trawę, aby moja Milena miałagdzie się bawić) . Nie chowam dziecka w sterylnych warunkach( jest wychowywana z kotem i psem :) Staram się wychowywaćja bez wpadania w paranoje :)