Rodzice (480 Wątki)

Poród a małe dziecko w domu

Data utworzenia : 2020-03-11 10:07 | Ostatni komentarz 2020-05-19 11:25

paulinaarose15

650 Odsłony
68 Komentarze

Witam, nie moge znaleźć podobnego wątku. Pytanie do Pań które rodziły majac w domu male dziekco. Jak sosbie radziłyście w domowych obowiazkach i cała opieka nad dzieckiem do 3 lat k noworodkiem na przemian? Właśnie to mnie czeka i jest to dla mnie totalna abstrakcja. 

2020-05-19 11:25

Przydadzą się sprawdzone patenty, szczególnie na zbuntowanego dwulatka... boję się co to będzie, ale mój mąż chyba bardziej... za każdym razem jak myślimy o zbliżającym się porodzie przechodzą nas ciarki jak my damy radę, jeden już nas wykańcza, a przecież noworodek też będzie potrzebował 100% uwagi 

2020-05-16 11:17

Ciężki temat  . Takie dylematy przede mną Ale staram się nie martwić na zapas . I chyba wolę nie czytać wszystkich postów bo się trochę boję;p 

2020-05-13 14:49

Dasz radę, spokojnie. Ja mam w domu dwulatka i córeczkę 4 miesiące :)  Jak mała śpi to poświęcam czas synowi. Jak śpią obydwoje to gotuję obiad i sprzątam. Mam wózek rok po roku więc spacer to też nie problem.  Noszę małą w chuście to też dużo ułatwia :)

 

2020-05-09 09:07

Mój mąż ogromnie mi w tym pomógł. Właśnie rodziłam syna jak córka miała prawie 3 lata... Także to był dla mnie hardcore. Dużo zależy też od tego jak zachowuje się starszak. Moja córka bardzo dobrze przyjęła swojego brata i od razu zrozumiała że jest to człowieczek, który potrzebuje mamy bardziej niż ona. Cały pobyt w szpitalu także zbliżył córkę do mojego męża (nie jest ona jego córką) i dzięki temu miałam lżej po powrocie do domu. Córka bardzo dużo przy synu pomaga, przynosi pieluchy, wyrzuca brudne, pomaga go ubrać... Czasami jak mam zajęte ręce zajmie małego, pokaże mu jakieś zabawki czy mu pośpiewa. Mąż z kolei również dużo przy młodym pomaga- zajmuje się dziećmi i wtedy ja na spokojnie mogę odetchnąć i w spokoju chociażby posprzątać. Dla mnie to ulga móc sprzątać bez dzieci, serio xD. Ważne jest to żeby angażować ojca do opieki nad dziećmi - buduje on z nimi wtedy więź, a my same mamy wtedy możliwość poczuć się jak ludzie a nie roboty. Nie pozwólmy sobie wmówić jednej podstawowej rzeczy - to że jesteśmy matkami nie oznacza że wszystko ma być na głowie !! Mnie bardzo denerwuje kiedy moja mama mówi " musisz to zrobić, jesteś matką".Przepraszam bardzo, a mąż nie może? Jest ojcem. Mój mąż docenia mnie bardzo bo raz zostawiłam go z 3 miesięcznym i 3 letnim dzieckiem samego a ja poszłam z koleżanką do kina. Po pół godzinie pisał że to jest hardcore i on nie nadaje się do tego. " Nie daję rady, nie jestem matką". Wtedy ja mu odpisałam " Ja też matką od początku nie byłam, musiałam się tego nauczyć. Ty też musisz nauczyć się być ojcem". I od tamtego czasu mogę wychodzić na zakupy, do kina czy na siłownię bez pretensji.  Mąż to dla mnie ogromne wsparcie i życzę Ci żebyś też wywalczyła swoje chwile dla siebie bo to one pozwalają dobrze zajmować się dziećmi - kiedy my jesteśmy wypoczęte dzieci na tym tylko korzystają. :)

2020-04-04 21:23

Ja mialam i dalej mam mala corke w domu. Ciaza zagrozona byla. Wiec tez bywalo roznie. Urodzilam ale codziennie sie z nia widzialam. Kilka dni po porodzie corka trafila do szpitala. Byla na sali z mezem tylko pielegniarka co ich na oddzial przyjmowala nie potrafila zrozumiec, ze ja nie bede z dzieckiem bo zajmuje sie noworodkiem bo swiezo po porodzie. Mowila, ze rozumie ale co chwile sie dopytywala czy przyjade i maz sie zdenerwowal i jej powiedzial, ze jak tak bardzo chce to przyjade z dzieckiem na reku. Po trzech dniach nic nie wyszlo corka przestala jesc. Jak mnie widziala przez kamerke czy slyszala to bylo dobrze. Jak mnie nie widziala ani nie slyszala to byl bunt. Poprosil, ze jak nic nie wychodzi z badan to chce wypis i juz chce jechac z cirka do domu. Faktycznie wypuscili ich tego dnia i corka dopiero poznym popoludniem zjadla pierwszy posilek. Ja ja karmilam. Dziecko teskni i nie ma sie co dziwic. 

 

Dla mnie tez byl to ciezki czas bo nie moglam z nia byc. Ale to bylo nasze drugie rozstanie bo jeszcze jak bylam w ciazy to corka lezala w szpitalu w warszawie. Wiec to bylo nasze pierwsze rozstanie i bylo mi bardzo ciezko duzo plakalam bo i daleko bylo i pierwsza taka sytuacja, a mi grozil przed wczesny porod. 

2020-03-30 23:36

Ja między rodzeństwem muszę ingerować co chwilę, mam wrażenie ze corka robi wszystko specjalnie a to go popycha gryzie szczypie spycha że zjeżdżalni podkłada nogi wywraca go.. Cały czas robi mu na złość a ja gadam i gadam i tlumacze ale to jak grochem o ścianę ja już  jak do niej mówię i tlumacze to ja widzę jak w jej głowie roi się kolejny plan co zrobić bratu.. 

2020-03-29 12:53

Kwestia wieku, temperamentu wychowania. Ale też gdy widzę bawiące się dzieci staram się nie ingerować w ich świat. Zauważyłam że są w stanie same rozwiązać małe spory o zabawkę. Gdy dorośli nie zwracają uwagi na dzieci to one są grzeczniejsze. 

Staram się syna obserwować w towarzystwie i ingerować tylko w kryzysowych sytuacjach lub gdy robi coś złego. 

2020-03-28 23:30

Bardzo duzo zalezy od charakteru moim zdaniem, na drugim miejscu jest wychowanie i ingerencja rodzica. Moja corka miala rozne etapy raz dzielila sie bez problemu do chyba 2r.z. Pozniej przyszedl etap moje i koniec a wrecz zaczela zabierac innyn ile ja zem sie nagadala 3 razy glos stracilam przy niej, krtan mialam tak zdarta ze lekarka myslala ze pracuje w szkole.. bylam przerazona ta sytaucja, pozniej kolo 3r.z. Przeszlo, brat mial okolo pol roku w miare sobie radzilismy trzeba sie dzielic tlumaczylam lecz teraz syn ma 18msc corka 4lata i jest miedzy nimi jak wiatr zawieje. Raz w zgodzie a raz jak na wojnie. No dobra rodzestwo moze byc roznie staram sie oboje jakos tlumaczyc jeszcze glosu nie stracilam. W przedszkolu slysze ze corka bardzo grzeczna, na placu zabaw juz tez nie mamy problemow wiekszych choc jak jest gorszy dzien to musze poprostu siasc i wytlumaczyc kilk razy by dotarlo co wolno a co nie wolno.