Rozwój i wychowanie (593 Wątki)

Bunt dwulatka

Data utworzenia : 2013-04-15 15:38 | Ostatni komentarz 2019-11-01 10:29

Magda-1982

5638 Odsłony
36 Komentarze

W jaki sposób przejawia się u Waszych dzieci bunt dwulatka i w jaki sposób sobie z nim radzicie?

2016-01-26 01:07

greendream, współczuję. Teraz jak mieszkamy sami bez rodziców cieszę się tym, że synka wychowuję po swojemu. A przez bunt przechodzę tak, że w dzień pozwalam mu na bałagan, olałam to ciągle sprzątanie, w domu rodziców by to nie przeszło. Jak chce coś czego mu nie wolno, od razu pojawia się krzyk itd to próbuję go uspkoić odwracając uwagę. Zazwyczaj pomaga, gdy wezmę go do okna i pokaże, że gdzieś tam jest samochód. Gorzej jest wieczorem, gdy jest ciemno i tych samochodów nie widać ;/ Mój syn uwielbia towarzystwo, zauważyłam, że wtedy nawet zapomina o buncie. Np. gdy ostatnio odwiedziła mnie koleżanka z chłopakiem. Taki towarzyski był, cały czas uśmiechnięty, częstował ich ciastkami, paluszkami i czym się dało. Nie miał czasu na zabawę nie wspominając o płaczu. Na "feriach" też całkiem inne dziecko, czasami coś tam się podenerwował, ale w porównaniu do tego co ja mam z nim, gdy jestem sama to niebo a ziemia. Nic tylko zapraszać gości.....

2016-01-25 21:16

mój chrześniak uderzał głową w podłogę, niestety nic nie pomagało więc podkładali mu poduszkę a z czasem mu przeszło

2016-01-25 20:12

Jeszcze nie mam tego problemu bo mój synek ma dopiero 5 miesięcy ale córa mojej kuzynki ma skończone 2 latka i u nich w domu jest masakra ... Nikusia płacze z byle powodu. Ostatnio przekonałam się o tym na własne oczy. Mała rozplakala się (i to tak histerycznie) ponieważ nie pozwoliłam jej grzebać w swojej buzi podczas gdy jadłam kanapkę ... nie mogłam uwierzyć w to co widziałam ... histeria, tupanie nogami i tarzanie się po podłodze ... Kuzynka mówiła ze wcześniej reagowała na takie zachowanie, tłumaczyła, przytulala, ale było jeszcze gorzej. Teraz odprowadza mała do jej pokoju i po prostu czeka aż jej przejdzie. I o dziwo sprawdza się. Niki często, może twierdząc że nie opłaca jej się płakać, po prostu zaczyna się bawić zabawkami i jest spokój. Jest też taka książka "bunt dwulatka" ale sama nie wiem czy bym ją poleciła ... moim zdaniem trzeba znaleźć swój "złoty środek" na maluszka. A przede wszystkim pamiętać że to minie :-)

2016-01-21 10:54

weronika no tak hehe no ale spokój dla rodzicow tez jest wazny...chociaz bardzo mnie to denerwuje ze nie mam w nich takiego wsparcia jakie potrzebuje.... robia z siebie starszych niz sa...mowia ojj my juz starzy jestesmy na to by zajmowac sie malymi dziecmy...my swoje odhowalismy... co to za gadanie... ja im mowie ze moich kolezanek rodzice i dziadkowie pomagaja i nie maja z tym problemu...ze ludzie majac po ponad 70 lat sa w stanie zajac sie takim dzieckiem...nie mowie by tutaj zostawali z maluchem na nie wiadomo jak dlugo ale niekiedy potrzeba mi jest gdzies wyjsc a nie moge...jak juz to z dzieckiem... oni sami sobie zaprzeczaja...raz mowia ze to moje dziecko i mam wychowywac je po swojemu a z drogiej podwazaja moj autorytet przy dziecku... ehhh i tak to jest...a najwazniejsze jednak przy tym buncie jest to by dziecku nie robic mieszanki wychowawczej...na zasadzie ze jak ja cos mu zakazuje to niech tak zostanie bo jak np. dziadek zacznie mu pozwalac to potem maluch nie bedzie sie liczyc z moim zdaniem

2016-01-20 19:28

Boję się tego okresu , zachowań histericznych w sklepie i innych miejscach publicznych . Już mi wystarczy , że w domu mnie nieraz źle oceniają, gdy zakazuje dziecku niektórych zachowań lub gdy nie daje jej wszystkiego czego chcę. Jeden dzień mamy spokojny a kolejnego córka jest nie fo wytrzymania . Ciąża powoduje , że jestem bardzo tym zmęczona i moja cierpliwość jest czasami na skraju . Ale cóż zrobię ? Muszę tłumaczyć, przeczekać histerię i poświęcać dużo czasu małej.

2016-01-18 20:44

Greendream świetnie Ciebie rozumiem, sama zastanawiam się, w jaki sposób wychowywała mnie moja mama, patrząc na fanaberie, o których mówi względem mojego dziecka... Z wychodzeniem z domu chodziło mi raczej, nie o rozumienie Twoich rodziców, a po prostu "wyautownie się" z domu, kiedy przychodzą zmęczeni i nie ma z nimi efektywnej rozmowy. Bardziej myślałam tutaj o spokoju Twoim i Twojego dziecka. Pozdrawiam.

2016-01-18 20:05

Greendream też bym się wściekła na Twoim miejscu, ja dzieci swoich nie bije i nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś inny je dotknął.

2016-01-18 16:49

weronika to jest moze najlepszy pomysł.... ja rodziców rozumiem ale nie raz moi rodzice zachowuja sie jakby nigdy dzieci nie mieli... jak przyłapałam mojego tate na dawaniu klapsów maluchowi i to bez jakiegos waznego powodu ( zaden powod nie jest warty klapsa) to sie tak wsciekłam i ryknęłam na niego...bo za duzo sobie zaczął pozwalać. Mój maluch troche sie uspokoił...ale niekiedy ma swoje odchyly ze zaczyna broić i być nieznośnym...