Ciąża i poród (1540 Wątki)

Zmniejszenie cesarek w Polsce

Data utworzenia : 2019-08-06 08:13 | Ostatni komentarz 2019-10-23 14:36

pati1990

1492 Odsłony
392 Komentarze

Dziewczyny widziałyście nowe zalecenia ktore chce ministerstwo wprowadzić . 

Ja uwazam że pomysł jest dobry bo rzeczywiście cesarek jest zdecydowanie za dużo i Polska jest w czołówce . Wiadomo że jak cesarka jest z powodu ratowania życia matki czy dziecka to inna sprawa a inna jak jest na życzenie . Kobiety oburzone . Polecam poczytać :) 

 

http://www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/7,79309,24395738,ministerstwo-zdrowia-chce-zmniejszania-liczby-cesarek-w-polsce.html

2019-10-23 14:36

Pokrzywa30, największą przeszkodą w cieszeniu się w pełni macierzyństwem są dla mnie osądy innych. Czasem świadome wetknięcie szpilki, czasem zupełnie nieplanowane powiedzenie czegoś, co może urazić. Ja już trochę nauczyłam się to olewać, w sumie dzięki mojemu Mężowi, ale wiem jak bardzo to jest trudne. Dlatego staram się nigdy nie wypowiadać kwestii, wg których "każdy" coś potrafi, "każdy" coś zniesie, "każdy" sobie z czymś poradzi, bo naprawdę nie ma ani jednej sytuacji, w której sprawdzą się one w 100%, a niewywiązanie się z nich wcale nie powoduje, że któraś z nas jest w jakiś sposób gorsza czy słabsza - każda z nas jest co najwyżej inna. A kwestia zajmowania się własnym dzieckiem jest bardzo delikatna, bo wszystkie jesteśmy totalnie różne - zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Wzajemne porównywanie się i ocenianie nie do końca jest dobrym rozwiązaniem, bo w wielu przypadkach może naprawdę mocno zranić drugą osobę.

2019-10-22 19:54

Zamarańcza, Joanna w pełni się z Wami zgadzam napisałyście praktycznie wszytko co można było w tej dyskusji powiedzieć, osobiście nie mam doświadczenia z cc ale też pierwszy rok samotnego praktycznie macierzyństwa bo maż ciągle poza domem i nikogo życzliwego w rodzinie dał mi w kość tak, że przez kolejne lata nawet przez myśl mi nie przyszło że mogłabym mieć jeszcze jedno maleństwo. To prawda, że czas goi rany, że dla naszych dzieci jesteśmy najlepsze na świecie nawet jeżeli nie jesteśmy perfekcyjne lub dalekie od perfekcji, ale najgorzej na mnie działają osądy innych rodziny, znajomych, pełnych życzliwych rad i uwag, niby nie oceniają ale wywołują poczucie winy i myślenia o tych durnotach, które do Ciebie mówią, jak opanuję sztukę lekceważenia takich małowartościowych wypowiedzi to będę w pełni potrafiła cieszyć się z tej pięknej ale jakże niełatwej drogi zwanej macierzyństwem:)

2019-10-22 14:20

Zamarancza, zgadzam się z Tobą, właściwie mogłabym już nic więcej nie dodawać w tej dyskusji.

 

abc, ale w dyskusji chodziło głównie o zajmowanie się dzieckiem w bólu i chorobie. O to jedno stwierdzenie, które dotknęło mnie i JustaMama, bo widzę, że obie zareagowałyśmy na to w taki sam sposób. Ja jestem na macierzyńskim, więc zajmuję się domem i dzieckiem, a dodatkowo pracuję zdalnie. Ogarniam to, bo przecież to "tylko" jedno dziecko :) choć momentami jest mi niewyobrażalnie trudno. Generalnie raczej trudno mnie złamać i choćbym miała to odchorować - wypełnię swoje obowiązki tak, żeby nie było to kosztem dziecka. Ale właśnie dlatego dotknęła mnie wcześniejsza dyskusja, bo mimo że jestem naprawdę odporna, cesarka złamała mnie fizycznie do tego stopnia, że nie zajmowałam się Synem praktycznie w ogóle. Dlatego też nie lubię uogólniania i wrzucania wszelkich chorób itd. do jednego worka. Odciągałam pokarm na siedząco, spędzając czasem całą noc na krześle, bo inaczej po prostu bym nie wstała. Ale Synem zajmował się Mąż.

Natomiast zgadzam się z tym co napisałaś - na wszystko przyjdzie czas. I ten czas trzeba sobie dać, nie jesteśmy w stanie od razu ze wszystkim sobie radzić, każda z nas ma inne predyspozycje i możliwości. Ale żadna z nas nie jest przez to gorsza :)

 

JustaMama, rozumiem Cię w 100%. Gdybym drugą ciążę przechodziła tak jak pierwszą, to wiem, że też nie byłabym w stanie zająć się dzieckiem. Nie widzę w tym nic nienormalnego - jesteśmy tylko ludźmi i czasem mamy prawo nie dać rady - nawet jeśli chodzi o zajmowanie się własnym dzieckiem, nie mamy żadnych super mocy. Ja nie czułam się z tego powodu ani winna, ani gorsza, dopóki inne osoby nie reagowały na to zdziwieniem i zniesmaczeniem. 

2019-10-22 13:39

Ciekawa dyskusja.

Joanna ja miałam dokładne tak jak Ty. Ból po cc sprawiał, ze ledwo funkcjonowałam, nie byłam w stanie wstać z łóżka, ból był ogromny. Po 4 dniach zdiagnozowano zakażenie i dopiero po kolejnych kilku dniach antybiotyku ból zaczął być znośny. Wiedziałam, ze muszę zajmować się dzieckiem, więc całymi dniami i nocami siedziałam na krześle, bo gdybym się położyła to bym nie wstała i owszem żadna siła, by mnie nie podniosła... 

Abc masz rację, ze powinniśmy w takiej sytuacji zapewnić opiekę dziecku, ale co zrobić, kiedy ledwo wstajemy na własne nogi, a absolutnie nikt ze szpitala nie chce nam pomóc i zabrać dziecko na noc, abyśmy mogli odpocząć, przespać się? CO mam zrobić, kiedy moje dziecko leży od 18 do 4 rano pod lampami, a położna każe mi co 2 godziny przychodzić i sprawdzać, czy nie trzeba go przebrać, czy nie jest głodne...  Jak mam sie położyć i odpoczywać, skoro nie podniosę sie wtedy sama, a mąż nie może w nocy być ze mną? 

No właśnie. Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Ciesz sie, ze super sobie poradziłaś po cc.

Ja długo borykałam się z teorią, że jestem okropną matką, bo błagałam męża, aby zabrał dziecko do domu, kiedy ja musiałam zostać w szpitalu, że nie potrafiłam sie nim cieszyć, bo jedyne co czułam to ból taki, że nie mogłam nawet pójść spokojnie do toalety, wytrzeć się, czy umyć sobie zakrwawionych nóg.. 

Wiem, że każda z nas przechodzi to inaczej i nie negujmy takich zachowań, że kobieta odrzuca dziecko, bo być może nie chodzi tutaj o psychikę, ale fizycznie ona nie jest w stanie po prostu wstawać do tego dziecka i się nim odpowiednio zajmować 

2019-10-22 12:17

A uważacie że matki pracujące, które naprawdę szybko wracają, nawet podczas macierzyńskiego mają jakieś super moce? Wracając po pracy mają te same obowiązki domowe co my przez cały dzień. Dla nich mam ogromny szacunek i podziw, bo ja przy zębach niewyobrażam sobie jak miałabym funkcjonować na swoim stanowisku. I czy uważam się gorsza? Absolutnie nie! Może jestem jeszcze słabo zorganizowana, nie wiem. Tak jest i już. Ale to nie powód żeby się linczować. Na wszystko przyjdzie czas ;)

 

2019-10-22 10:40

Ale tak się właśnie czujesz kiefy czytasz że wszystkie kobiety są w stanie ZAWSZE zająć się swoim dzieckiem i "nie słyszałam żeby jakąś kobieta nie byls w stanie" a albo że jeśli tak jest to wymaga pomocy psychiatry albo powinna zastanowić się nad posiadaniem dzieci. 

2019-10-22 10:30

Nikt nie pisze żeby w takich sytuacjach czuć się gorszą. Bo dla swojego dziecka będzie się najlepszą mama na świecie 

2019-10-21 21:32

abc, oczywiście, że zapewnienie opieki dziecku w takiej sytuacji jest podstawą. Natomiast powtórzę- mnie  chodziło o stwierdzenie, że kobieta absolutnie zawsze daje radę, bez względu na ból i samopoczucie. A jeśli twierdzi, że nie da rady zająć sie dzieckiem to albo jest słaba psychicznie albo ma problemy z psychiką. No nie zgadzam się z tym, mając za przykład moją osobę, stąd wcześniejszy komentarz. 

Też wiem co to znaczy mieć dziecko z kolkami, ale na szczęście w tym czasie byłam już fizycznie na tyle sprawna, że przechodziliśmy z Mężem przez to razem. Natomiast gdyby spotkało nas to w czasie kiedy czułam się tak jak czułam  - nie byłabym w stanie zająć się dzieckiem, i nie  wynikałoby to z tego, że jestem słaba psychicznie. I niestety płacz dziecka nie spowodowałby, że mogłabym je nosić i się nim zajmować , bo nie dałam rady, mimo naprawdę dużej odporności na ból. Są różne rodzaje bólu i złego  samopoczucia i niestety są takie, które w 100% wyłączają nas z opieki nad dzieckiem. Ważne, żeby nie czuć się przez to gorszą matką, bo takimi nie jesteśmy :)