Ciąża i poród (1538 Wątki)

8 zalet porodu rodzinnego

Data utworzenia : 2015-04-02 08:45 | Ostatni komentarz 2017-03-10 08:56

Redakcja LOVI

6897 Odsłony
116 Komentarze

Zastanawiasz się nad porodem w towarzystwie bliskiej osoby? Nie chcesz być w tych pięknych ale przecież i trudnych chwilach sama? Być może masz jednak wątpliwości, czy to dobry pomysł. Przeczytaj nasz artykuł, pomożemy Ci podjąć decyzję.

2017-03-06 22:06

Nie wyobrażam sobie porodu bez męża. Zaczynając od tego, że miał mi kto podać wodę albo jakąś przekąskę, a kończąc na tym, że pomagał mi w przyjmowaniu pozycji przy porodzie i dopingował na sam koniec. Nie pozwoliłam mu tylko masować pleców, bo miałam wrażenie, że wtedy mnie bardziej boli. No i oczywiści miał zakaz zbliżania się do "centrum akcji". Z resztą sam nie chciał widzieć co się dzieje w dole :) Był też moim timerem, bo co chwilę się pytałam ile już rodzę i o której się zaczęło, bo czas przy porodzie to była dla mnie kompletna abstrakcja. Jeśli chodzi o jakieś problemy w sypialni, to nie zauważyłam :) No i mąż powiedział, że dla niego to też było bardzo ważne, że był ze mną, zobaczył jaki to wysiłek i mógł poźniej kangurować nowo narodzoną córeczkę!

2016-03-06 15:56

Jajeczko pewnie, że dasz radę. Ja nie wyobrażam sobie nikogo ze mną na sali mama odpada, teściowa płakałaby ze mną bo mnie boli więc ona mi ni jak nie pomoże, siostra odpada bo nie rodziła jeszcze i chyba by nie chciała. Na sali może być jak dla mnie tylko mój mąż. A ja właśnie Karolina ustaliłam z mężem że rodzicom damy znać już po wszystkim jak już Mały będzie na świecie. Właśnie żeby się mamy nie denerwowały. Mąż zadzwoni że maly już się urodził i niech wtedy przyjeżdżają wczesniej raczej nie. Nie będziemy siać paniki bo one obie by z nerwów osiwiały chyba.

2016-03-06 12:50

Miło się czyta jak partner czy mama są użyteczny podczas porodu . Nie doswiadcze tego , mąż woli zająć się córka niż być przy mnie , a innego członka rodziny nie chce . Pierwsze dziecko urodziłam sama to i drugie dam radę.

2016-03-06 12:05

Dla mojej mamy mój poród był tragedią... Gdy już zaczęłam rodzić to na sali porodowej był ze mną tylko mąż a ona czekała na zewnątrz i nie wiedziała co się dzieje. A ponieważ były komplikacje to wpadło do mnie dwóch chirurgów i było straszne zamieszanie. Więc wyobraźcie sobie co ona musiała czuć... Nie wiedziała co ze mną i co z Małą... Dopiero po wszystkim dowiedziała się, że jest ok

2016-03-05 23:06

A u nas po każdym rodzaju znieczulenia jest pooperacyjna najpierw i to długo. Ja miałam właśnie to podpajenczynowkowe. Cesarke miałam o 12.30a na normalną sale zostałam przeniesiona po 22i to też tylko dlatego że było dużo cesarek i trzeba było że tak powiem świeższe położyć. W innym przypadku zostałabym przeniesiona dopiero rano. Więc tak naprawdę pomijając chwilę na korytarzu gdzie przewozijg mnie z sali operacyjnej i mąż dał mi buziaka to mogłam go zobaczyć dopiero na następny dzień i to oczywiście po obchodach itd

2016-03-05 22:25

Kasia tam gdzie ja rodziłam to jeżeli znieczulenie było podpajęczynówkowe a najczęściej takie są tam stosowane o ile nie ma konieczności innego to zjeżdżasz na salę zwykłą... tylko po ogólnym jesteś wybudzana i przebywasz na innej sali :) I uważam jak Ty Kasiu męża bym chciała na sali porodowej ewentualnie siostrę na pewno nie mamę bo nie zniosłabym jej paniki lub dokazywania w czasie porodu - ona by chciała dobrze a ja bym furii dostała :)

2016-03-05 22:03

Ja chyba jednak zdała bym się na personel szpitala bo przy mężu napewno czułabym się skrępowana. Ewentualnie rozwazylabym jakąś dobrą koleżankę która już rodziła

2016-03-05 21:33

Na szczęście mój mąż chce mi towarzyszyć i jego towarzystwo będzie mile widziane dla mnie. Teraz jestem na nie tak nastawiona że nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Za to ja nie wyobrażam sobie porodu z moją mamą. Wydaje mi się że ona by mnie aż do przesady głaskała po głowie i płakała a ja bym się denerwowała.