Ciąża i poród (1634 Wątki)

Aniball = łatwiejszy poród???

Data utworzenia : 2015-03-25 11:32 | Ostatni komentarz 2020-05-31 22:23

nienormatywna

394540 Odsłony
5530 Komentarze

Dziewczyny muszę się Wam pochwalić, że zakupiłam sobie Aniball (po konsultacji z lekarzem i innymi użytkowniczkami tego produktu). Słyszałam bardzo dużo dobrego na temat tego sprzętu - regularne ćwiczenia z nim mają niby zmniejszyć strach, uspokoić psychicznie a co najważniejsze - mają zapobiec rozcięciu krocza i pomóc w ćwiczeniach mięśni odpowiedzialnych za poród. Nie wiem, zobaczymy, przekonamy się :) Mi do ostatecznego terminu zostało 8 tygodni i zamierzam codziennie ćwiczyć. Czy to coś da - dam Wam znać jak już urodzę :P A któraś z Was może tego używała?????

2015-09-29 22:52

Widzę, że grono nam się powiększa - powodzenia Dziewczyny! Ja również stosowałam Feminum. Durex się u mnie nie sprawdził - strasznie mnie po nim piekło. Zużyłam jeszcze jedno małe opakowanie żelu Intimel (różowa tubka), ale bardzo się kleił. Moim zdaniem cenowo i jakościowo najlepiej wychodził Feminum.

2015-09-29 22:50

Witajcie, Bardzo Wam dziewczyny dziękuję za stworzenie tak fajnego i ciekawego forum. To poniekąd dzięki Wam uniknęłam nacinania i jestem w doskonałej formie po porodzie. Ćwiczyłam z aniballem od 3,5 tyg przed terminem mimo, że lekarz sugerował mi, żebym tego nie robiła (miałam nawracającą infekcję grzybiczą. Na szczęście udało się ją zaleczyć na chwilę przed rozpoczęciem ćwiczeń. Zresztą gin polecał mi masaż krocza, co wydawało mi się mniej higieniczne niż balonik, a do tego on nie wierzył w skuteczność balonika...) Od 8 miesiąca ćwiczyłam codziennie 5-10 min kegla. Do nawilżenia stosowałam KY jelly. Pierwszy raz nie mogłam nawet bezboleśnie włożyć balonika 1 raz nadmuchanego, ale jakoś się udało, a nawet po 20 min napompować go 5 razy. Przez parę dni ćwiczyłam zwiększając liczbę naciśnięć na zmianę po 5 min zaciskanie/rozluźnianie mięśni na baloniku, a potem przez kolejne 5 min wypychałam go, spuszczałam powietrze, wkładałam, nadmuchiwałam i znów wypychałam (łącznie przez 20 min). To nie było miłe. Niekiedy nogi mi drżały od napięcia tamych mięśni + dzieciaczek lubił szaleć w tym czasie. Ćwiczyłam tylko leżąc na plecach, bo w innych pozycjach napięcie było nie do zniesienia. Z wypychaniem nie miałam żadnych problemów - sam lubił wyskakiwać więc mocno przytrzymywałam go ręką, żeby tkanki zdążyły się ponaciągać. Niestety zgubił mnie pośpiech (nastawiałam się na poród przed terminem więc chciałam jak najszybciej dojść do 30 cm). Od ok 23 cm zaczęłam plamić podczas ćwiczeń, a jako, że bałam się nawrotu infekcji, to przestałam ćwiczyć codziennie, tylko co 2 dni. Mimo to starałam się zwiększać obwód, co się udawało, ale plamienie się utrzymywało. Po 2 tyg doszłam do 28,8cm i wypychając balonik poczułam żywą krew - pewnie pękło jakieś naczynie krwionośne. Byłam załamana: że będę musiała skończyć ćwiczenia, że jak krwawię przy 28,8, to przy główce na pewno pęknę etc... Odczekałam 2 dni i zmieniłam taktykę. Za każdym razem zaczynałam ćwiczyć od małych średnic - 6 lub 7 naciśnięć i ćwiczyłam tylko wypychanie, po 3 razy na każdą średnicę. Ponadto przy zmianie średnicy dosmarowywałam balonik od nowa żelem. W ten sposób, ćwicząc codzień przez półtora tygodnia, bez żadnych plamień, ani krwawień doszłam do 29,2 cm. Oczywiście pod koniec cały cykl trwał mega długo - prawie godzinę. Następnego dnia po osiągnięciu tej średnicy urodziłam córeczkę 35 cm główka - 4 parte i dzidziulek na świecie. Prosiłam, żeby chronili krocze i bardzo się przyłożyli, mimo, że szpital wyjątowo na to nienastawiony. Miałam w 1 miejscu drobne otarcie śluzówki i lekarz się zastanawiał czy zakładać na to szew, czy nie. W końcu założył 1 malutki szew jakąś super cienką nicią, tak "dla mojego komfortu". Potem jak sobie tam zaglądałam, to nawet ciężko było mi coś dojrzeć. Byłam atrakcją całego oddziału, że "to ta, której nie nacinali krocza" :) Potrzeby fizjologiczne bezstresowo zaraz po porodzie mogłam załatwiać. Rozpisałam się, ale może komuś się przydadzą moje perypetie. Bardzo gorąco polecam aniballa. Jak minie połóg, to na pewno będę z nim robić ćwiczenia po porodowe. No i grunt, to się nie poddawać. :) Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamy!

2015-09-28 20:34

Agnieszka powodzenia :)

2015-09-28 12:55

Alarm odwołany. Przed sekundą odebrałam paczkę od listonosza. Tak więc od dziś zaczynam ćwiczenia. Dam znać jak postępy, jak poród.

2015-09-28 12:21

Ani telefon, ani poczta, ani Facebook, nic.

2015-09-28 11:51

agneszka_j masz jeszcze dużo czasu na ćwiczenia. Spokojnie. Ja też dość długo czekałam na balonik. Spróbuj może na tego e-maila napisać: d.kolarczyk@aniball.cz lub info@aniball.cz

2015-09-28 11:24

Oooo dziwne. Sprobuj jeszcze przez facebooka.

2015-09-28 10:58

W zeszły poniedziałek zamówiłam aniball przez stronę i tego samego dnia zrobiłam przelew.. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam potwierdzenia zamówienia na maila ani balonika. Wysyłałam maila - dostałam zwrot. Telefonu nikt nie odbiera. Powiedzcie mi co mam robić? Czekać do końca tygodnia? Na czekanie mam trochę mało czasu, bo lekarz ostatnio powiedział, że mam się szykować na początek listopada a my tu już prawie październik mamy....